Mój blog foto

Kalendarium

Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« cze    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Kategorie

Archiwum

Nasza-Klasa.pl

Moje Linki

Francja 2018

29 cze 2018. Autor: zbistel

Wreszcie poleciałem do Szymka, wreszcie wiemy jak mieszka. A mieszka tak, jak opowiadał. Niemożliwe? A jednak. Okazuje się, że Szymek nie zawsze leje wodę. Czasami mówi też prawdę. To dobrze.

Było fajnie, było miło, ale wiadomo, wszystko kiedyś się kończy. Tak było i w tym przypadku. A szkoda. Jeszcze, mam nadzieję, tu wrócę. Może z Iloną? Zobaczymy. W życiu wszystko jest możliwe.

Oto kilka zdjęć z tej podróży.

Szymek przed swoim blokiem w Lamorley.

Stelmach - owie przyjechali po mnie na lotnisko.

Lamorley leży 30 kilometrów od Paryża. Ładne, czyste, zielone niewielkie miasteczko, gdzie mieszka chyba więcej koni (które tu się hoduje) niż ludzi.

W stajni. Tu Szymek pracuje.

A to muzeum koni w Chatilly, niedaleko Lamorley.

Stylowy zameczek w Lamorley,

w Chantilly,

i gdzieś tam jeszcze, na wiosce obok.

Wieża Eiffla

I ja obok niej. Ta wieża na ten moment czekała “od urodzenia”.  Cierpliwość popłaca.

Nad Sekwaną.

Pola Elizejskie. Jedna z najdroższych ulic na świecie. Ja jednak nic tu nie wybrałem. Nie wiedziałem do tej pory, że jestem taki wybredny.

Łuk Triumfalny.

I najładniejszy obiekt moich francuskich zdjęć. Moja wnuczka Julia, Juliett, czy jak tam kto woli. Ale wiadomo o kogo chodzi. O Julcię.

To ta sama Julcia. Prawda, że jest na co popatrzeć? Oj, ona kiedyś nie da sobie w kaszę dmuchać, o nie. Mała ciekawostka. Julka chodziła na tańce, teraz ćwiczy gimnastykę. W swoim krótkim życiu zdobyła więcej pucharów i medali niż ja. W całym swoim długim życiu. A ile jeszcze przed nią?  Pożyjemy, zobaczymy. Ale szykuj Julka duuużą szafę na te akcesoria.

Kategorie: Bez kategorii, Rodzina, rozrywka | Komentarze (0) »

17 cze 2018. Autor: zbistel

Dzisiaj wiersz Andrzeja Waligórskiego. Chyba na czasie.

Filut - Dyzio

Pragnąc podczas upałów ulżyć utrudzeniu
Rozdziała się Małgosia i siadła w strumieniu
Spostrzegł to Dyzio młody, pot mu czoło rosi
Duma jak tu podglądnąć cudeńka Małgosi

Głowa wprawdzie nad wodą, aleć w wodzie nóżki
Pupka gładko toczona i jędrne cycuszki
Mam - krzyknął filut Dyzio - zbawienną metodę
Powyżej zrobię tamę i zatrzymam wodę.

Wtedy poniżej poziom natychmiast opadnie
A ja owe cudeńka obejrzę dokładnie

Wziął się chłopak do dzieła, tak się zajął pracą
Iż mu uciekło ze łba po co to i na co
Atoli choć zapomniał nadobną dziewczynę
Lecz za to dzisiaj mamy Rożnów i Solinę

Kategorie: Bez kategorii, rozrywka, wiersze i opowiadania | Komentarze (0) »

Kto rządzi światem

23 lut 2017. Autor: zbistel

Dzisiaj wiersz z 1961 roku, ale jakże aktualny:

Marian Hemar

Kto rządzi światem


Po latach rozmyśliwań,

niemal u schyłku życia,

dokonałem niezmiernie

głębokiego odkrycia.


Moje wielkie odkrycie

raz na zawsze, niezbicie

rozwiązuje odwieczną

zagadkę, mianowicie,


rozstrzyga nieomylnie,

ustala niezachwianie

ostateczną odpowiedź

na ciekawe pytanie,


co dręczy nas od wieków

i wciąż wraca od nowa:

kto rządzi światem? Jaka

mafia anonimowa?


Nie wierzcie w bajki. Nie ma

żadnego synhedrionu

sekretnych władców, nie ma

żadnych “mędrców Syjonu”.


Wiec to bajka i bujda,

ze “światem rządzą kobiety”

i nieprawda, ze światem

rządzą Żydzi - niestety.


Nie my, tj. nie oni.

nie Żydzi i nie masoni,

nie mormoni, nie kwakrzy

nie fabrykanci broni.


Nie junkrzy, nie sztabowi

wojskowi kondotierzy,

nie monopole, kartele,

bankierzy ni bukmacherzy.


Nie związki zawodowe,

nie “standard oil”, Watykan,

nie internacjonałka

kalwinów czy anglikan,


nie międzynarodówka

komuny, czy “kapitału” -

Ktoś inny. Kto? - pytacie.

zaraz, ludzie, pomału.


Gotowiście na wszystko?

Ha, dobrze, jam też gotów.

Słuchajcie: światem rządzi

wielka zmowa idiotów.


Światem rządzi sekretna

pomiędzynarodówka

agresywnego durnia

i nadętego półgłówka.


Trade union grafomanów,

tajna loża bęcwałów,

klub ćwierćinteligentów,

konfederacja cymbałów,


areopag jełopów,

jałowych namaszczeńców,

pompatycznych ważniaków,

indyczych napuszeńców.


To oni, sprzymierzeni

w powszechnym związku, który

rozstrzyga o powodzeniu

teatru, literatury.


Gramofonowej płyty,

filmu, obrazu, symfonii.

To oni decydują

o kulturze, to oni.


Przydzielają posady

stypendia, nagrody, szanse,

ordery, renumeracje,

bonusy i awanse.


Samym instynktem głupoty

odnajdują się wzajem.

Rozumieją się wspólnym

językiem i obyczajem.


I hasłem, które woła

z ochotą raźną i rączą:

kretyni wszystkich krajów

łączcie się! Więc się łączą.


Przeciw wszelkim ambicjom,

przeciw wszystkim talentom,

przeciwko swoim wrogom,

przeciw nam - inteligentom.


To oni - pan generał,

co dziś rozumie bezwiednie,

jak dziś w cuglach, szach mach, wygrać

wszystkie wojny poprzednie.


To cenzor, który skreśla

wszystkie mądre kawały,

tak, aby w rękopisie

same głupie zostały.


To krytyk, co bełkoce,

chociaż nikt go nie słucha

i czepia się cudzego

pióra, jak wesz kożucha.


Ekonomista, który

kosztem ogólnej nędzy

uzdrowi “wymianę dewiz”

i “pokrycie pieniędzy”.


To polityk, mąż stanu

dyplomata, co wkopie

niewinnych ludzi w Azji,

w Afryce i w Europie


w tak trudne sytuacje,

w tak kręte labirynty,

w tak polityczne kanty

i dyplomatyczne finty,


że z nich jedyne wyjście

na świat i światło Boże -

przez wojnę, której nikt nie chce,

przez morze krwi i morze.


Lecz  - oni nas trzymają

w ryzach, za twarz i pod batem.

to ONI - i to jest właśnie

ta mafia, co rządzi światem.


A jaka na nich rada?

Bo czuję moi mili,

ze z dziecięcą ufnością

pytacie mnie w tej chwili.


Muszę prawdę powiedzieć,

wbrew ufności dziecięcej:

niestety, nas jest za mało.

Durniów jest znacznie więcej.


My skłóceni, więc słabi.

durnie zgodni, więc silni.

my się często mylimy.

durnie są nieomylni.


My sceptycy, zbłąkani

na ziemi i na niebie -

a ONI tak aroganccy

i tacy pewni siebie,


i tacy energiczni

ze serce z trwogi mdleje.

Ach, nie znam żadnej rady.

Mam tylko jedną nadzieję.


Żyje tylko ta drobna

otucha i nadzieja

ze my umiemy śmiać się.

A durnie nie umieją.


Kto wie… może po wiekach,

kto wie… może w oddali,

to jedno przed durniami

obroni nas i ocali.


Tym śmiechem was zasłonię

i do serca przygarnę.

I może nie pójdziemy

ze wszystkim na he…na marne.

Kategorie: rozrywka, wiersze i opowiadania | Komentarze (0) »

« Wcześniejsze wpisy