Mój blog foto

Kalendarium

Kwiecień 2021
P W Ś C P S N
« cze    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Kategorie

Archiwum

Nasza-Klasa.pl

Moje Linki

No właśnie

15 lut 2017. Autor: zbistel

To, co ostatnio dzieje się w naszym kraju woła o pomstę do nieba. Widząc i słysząc to wszystko, nie mogę siedzieć cicho, bo aż mnie ponosi. Robię się nerwowy, jestem roztrzęsiony.

Dla uspokojenia wiersz Wojciecha Młynarskiego “No właśnie”, który znalazłem “gdzieś w sieci”:

Na pewnej naukowej, sporej uroczystości,
Z dość ważnym profesorem siadłem wśród licznych gości.
Pan prelegent bajdurzył i się mizdrzył nieskromnie.
Pan profesor się wkurzył i tak szepnął był do mnie:
- „Pan nie słucha Wojtku miły, bo pan jest pacholę,
Żebym ja miał tyle siły, jak ja ich…”, no właśnie.

Profesor już „na chmurce”, lecz jego szczerozłote,
Cudowne powiedzonko stało się moim mottem.
To mój protest totalny, a ujmując rzecz prościej
To jest rys niezbywalnej mej prywatnej wolności.
Czuję durniu wzrok niemiły, lecz jeszczem nie poległ.
„Żebym ja miał tyle siły, jak ja ich…” no własnie.

A tutaj tłum przez miasto z transparentami wali.
Tłum rodem z ciemnogrodu drze się, pochodnie pali.
Gdy widzę to nieszczęście co kraj chce wciągnąć w matnię,
Myślę, że ja na szczęście mam tu słowo ostatnie.
I z tym słowem do mogiły ja pozostać wolę:
„Żebym ja miał tyle siły, jak ja ich…”, no własnie.



Kategorie: wiersze i opowiadania | Komentarze (0) »

Wiersz.

28 lut 2015. Autor: zbistel

04-wiersz-urszula-kochanowska

Leśmian Bolesław

Urszula Kochanowska

 

Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,
Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.


“Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa…
Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa.”


“Zrób tak, Boże - szepnęłam - by w nieb Twoich krasie
Wszystko było tak samo, jak tam - w Czarnolasie!” –


I umilkłam zlękniona i oczy unoszę,
By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?


Uśmiechnął się i skinął - i wnet z Bożej łaski
Powstał dom kubek w kubek, jak nasz - Czarnolaski.


I sprzęty i donice rozkwitłego ziela
Tak podobne, aż oczom straszno od wesela!


I rzekł: “Oto są - sprzęty, a oto - donice.
Tylko patrzeć, jak przyjdą stęsknieni rodzice!


I ja, gdy gwiazdy do snu poukładam w niebie,
Nieraz do drzwi zapukam, by odwiedzić ciebie!”


I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę -
Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę -


I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam
I sen wieczny odpędzam - i czuwam - i czekam…


Już świt pierwszą roznietą złoci się po ścianie,
Gdy właśnie słychać kroki i do drzwi pukanie…


Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni!
Serce w piersi zamiera… Nie!… To - Bóg, nie oni!…

Kategorie: wiersze i opowiadania | Komentarze (0) »

Późniejsze wpisy »