Mój blog foto

Kalendarium

Kwiecień 2021
P W Ś C P S N
« cze    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Kategorie

Archiwum

Nasza-Klasa.pl

Moje Linki

Dasza znowu w Polsce.

24 cze 2010. Autor: zbistel

Z dalekiej Mongolii przyjechał do Polski Dasza, nasz dobry znajomy, którego poznaliśmy w czasie naszej podróży do Chin w 2006 roku. Od tego czasu przebywał w Mongolii, do Polski przyjechał po 4 latach nieobecności, co nie znaczy, że w tym czasie nie widzieliśmy się. Będąc każdorazowo przejazdem w Ułan Bator, Dasza zawsze przychodził na dworzec, by nas odwiedzić, spotkać się z nami, pobyć razem przez 10 - 15 minut. Dasza zawsze jest zadowolony, nigdy i nigdzie się nie spieszy, na wszystko ma czas, a co najdziwniejsze, zawsze wszystko załatwi. Pomalutku, powolutku, ale do przodu. I najważniejsze - bez nerwów. Nie to co u nas.  Dasza zaraz po przyjeździe zagłosował (jako, że tego dnia, czyli 20 czerwca wybieraliśmy prezydenta), zwiedziliśmy Westerplatte po czym pojechaliśmy do Żółwia do Kalisza Kaszubskiego. U Żółwia Dasza został na parę dni.

Oto parę zdjęć z Daszą.

Głosowanie w lokalu wyborczym w Gdańsku. Dasza wybrał nam prezydenta. A kogo? To podobno jeszcze tajemnica, która ma być ujawniona 4 lipca. Poczekamy, zobaczymy.

Dasza już kiedyś widział Bałtyk, ale w Międzyzdrojach. Gdańską plażę zobaczył po raz pierwszy. A jak zobaczył na tej plaży rozebrane Polki, od razu wciągnął brzuch, chociaż akurat u niego niewiele go widać. Ale cóż, chce zrobić jak najlepsze wrażenie. I robi.

Dasza bardzo lubi być fotografowanym. Że ja lubię fotografować, a więc dobraliśmy się razem tak, jakbyśmy się szukali w korcu maku. Najważniejsze, że znaleźliśmy się.

Spotkanie po latach.

To spotkanie trzeba uczcić.Że Dasza pije piwo pod sklepem mogę jeszcze zrozumieć, ale to, że moja żona pije piwo tego już pojąć nie mogę. Od trzydziestu paru lat tłumaczy mi, że piwa nie lubi. Ledwie pojawił się Dasza, a natychmiast je polubiła, co widać na załączonym obrazku. Kobiet jednak nie da się rozgryźć.

Niech żyje przyjaźń polsko - mongolska. Niestety nie uchwyciłem całusów, a takie też były. Może innym razem?

Dasza, to nie stepy Mongolii i jurty, tutaj na kucykach wozi się dzieci. Dla dorosłych są samochody. A tak na poważnie, to właśnie w tym momencie kucyk Daszę ugryzł. Ale za co? Za to, że chciał go dosiąść? Być może, Dasza to nie dziecko.

Zdjęcie na wieczną pamiątkę. Dasza, wyglądasz jak na Hawajach, naprawdę. Tylko ta smycz na szyi już chyba lekko nieaktualna, w przeciwieństwie do nakrycia głowy. Andrzej musi Ci załatwić coś nowszego, na szyję oczywiście, nie na głowę.

Kategorie: Gdańsk, pamięć, powszechne, przyroda, rozrywka | Komentarze (2) »

Późniejsze wpisy »