Mój blog foto

Kalendarium

Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« cze    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Kategorie

Archiwum

Nasza-Klasa.pl

Moje Linki

Moje archiwum.

31 sty 2010. Autor: zbistel

Dzisiaj parę zdjęć z naszego niezapomnianego wyjazdu pociągiem (bo to jest tutaj istotne, takiej podróży pociągiem dotychczas nie przeżyłem i chyba już nie przeżyję, ale w tym względzie chciałbym się mylić) do Wietnamu, do Hanoi, do Pekinu i Moskwy z 2007 roku. Zdjęcia te już nieraz pokazywałem i publikowałem, ale dzisiaj te same zdjęcia są nieco inne, nieco przerobione, nieco ulepszone, upiększone, chociaż wiadomo, że jest to pojęcie kontrowersyjne. Wiem, że jedna i ta sama rzecz jednym się podoba, inni zaś nie mogą na to samo patrzeć. Tak samo może być z moimi zdjęciami, ale to nic. Oglądanie ich nie jest przecież obowiązkowe, można zawsze wyjść z tej mojej strony www lub wyłączyć komputer. Naprawdę się nie obrażę. A komu się spodobają, będzie mógł obejrzeć ich więcej, bo mam zamiar opublikować ich jeszcze trochę. Bo naprawdę warto. A kto chciałby jeszcze raz dowiedzieć się, przypomnieć sobie opis naszej wyprawy, to polecam moje strony na zbistel.com. Wystarczy po prawej stronie otworzyć sobie zakładkę “moje strony” i wybrać zakładkę “moje podróże - pociągiem do Wietnamu 2007″. Zapraszam.

Podróż pociągiem, wagonem plackartnym (gdzie nie ma przedziałów, jeden wielki wagon z łóżkami) z Moskwy do Ałma Aty. Wspaniałe wspomnienia, piękna podróż, niezapomniane widoki. I cudne zdjęcia nawet z okien pociągu.

Ałma Ata, gorący klimat, a na horyzoncie piękne, ośnieżone góry. Bajka prawie jak Bajkał.

Chengdu. W tym chińskim mieście doznaliśmy niesamowitych wrażeń kulinarnych. Sprawdziło się to, co pisano o Chengdu w przewodnikach, że to raj dla smakoszy. To co tam jedliśmy pozostawiło w nas niezapomniane wrażenia smakowe, które do dzisiaj pamiętamy i wspominamy. Najczęściej w kuchni.

Chengdu. W tym mieście jest taki sam smok jak w Pekinie. Zresztą jest to przypadłość chyba wszystkich wielkich miast chińskich. Nie wiem, jak jest gdzie indziej w świecie (tam, gdzie nie byłem) ale w Chinach jest to poważny problem. Smok objawiał się tym, że ciągle w powietrzu obecna jest mgiełka, zabarwiona na różowo. Nie czułem żadnego zapachu, można się do tego przyzwyczaić, ma to nawet swój urok, ale na pewno dłuższe przebywanie w takim smoku nie jest zdrowe. Współczuję Chińczykom.

Andrzej w wagonie restauracyjnym przy piwie. Tradycja podróży do Chin. Gdyby Andrzej pojawił się tam przykładowo dzisiaj, daję głowę, że bez zamawiania postawiono by przy nim kufel z piwem. Nadal jest tam znany i co najważniejsze - pamiętany.

Ela odpoczywa po trudach zwiedzania Kunmingu. Nogi muszą odpocząć, bo jutro od rana to samo:zwiedzanie, próbowanie chińskich potraw i próba dogadania się z Chińczykami. Z tymi, co znają język angielski z grubsza można się porozumieć, ci, co angielskiego nie znają są z góry skazani na niepowodzenie dogadania się z nami. No, chyba, że znają kaszubski. Ale pomimo tego, że objechaliśmy całe Chiny z północy na południe i z powrotem, jeszcze nie spotkaliśmy takiego Chińczyka, który mówiłby w języku kaszubskim, w dowolnym narzeczu.

Zapomniałem torby na zakupy to kupiłem tam sobie takową.

Zakochana para, Andrzej i…Ela.





Kategorie: archiwum, pamięć, powszechne, rozrywka | Komentarze (0) »

Moje archiwum…

26 sty 2010. Autor: zbistel

…a w nim dzisiaj mój pies, Oskar. Prawie doberman. Prawie, bo nie ma papierów, a ma domieszkę obcej (jego rasie) krwi. Ale i tak jest ładny. Kiedyś miałem wilczura i muszę przyznać, że tamta rasa psów jest bardziej podatna na szkolenie, posłuszeństwo, nawet przywiązanie. Ale nie narzekam.

Jak widać na zdjęciu ten pies za to ma inne cechy, których z kolei nie miał wilczur. Tamtego miałem 13 lat, a nigdy nie widziałem go w okularach, chociaż wiem, że wzrok również mu szwankował. Podobnie nigdy nie przyszłoby jemu do głowy założenie czapki, gdy z nieba leje się żar. A Oskar na to wpadł. Podsumowując muszę zaznaczyć, że każdy pies jest inny. Jeden jest bardziej podatny na szkolenie, drugi jest bardziej inteligentny.  I dobrze, tak ma być. Życie byłoby nudne, gdyby wszystkie żyjące istoty były takie same. Muszą się różnić.

Kategorie: pamięć, powszechne, rozrywka | Komentarze (0) »

Zima na pontonowym moście sobieszewskim

24 sty 2010. Autor: zbistel

Most pontonowy przez Martwą Wisłę w Sobieszewie to już zabytkowy zabytek. W Europie chyba już jest mało takich przepraw przez rzekę, w Polsce to też ewenement. Jak długo jeszcze będzie pełnił swoją rolę? Czas pokaże, ale wygląda na to, że jeszcze nieprędko zniknie z planu miasta. Latem jest tak oblężony, że trudno tu się wcisnąć, zimą jest lepiej, ale podwozie również o tej porze roku można tu połamać, nie trzeba szukać do tego celu innych miejsc. To jest idealne. No, może jeszcze tylko niektóre nasze drogi, szczególnie zimą, nadają się do tego. Ludzie korzystajcie z okazji, bo czas płynie i kiedyś zarówno ten most jak i dziury w drogach pójdą do lamusa. Póki jednak co, trzeba korzystać z tej szansy, jaką dają nam władze naszego miasta.

Ten stateczek odciąga ruchomą część mostu, gdy ten jest otwierany. Dlatego w tym miejscu nie ma lodu, chociaż mróz jest taki sam jak gdzie indziej. Dzisiaj w dzień było tu około 12 stopni poniżej  zera.

A to niewinnie wyglądające pułapki czychające na kierowców. Tu właśnie można zgubić nawet podwozie. Ale jeśli ktoś uważa, nie zgubi go, najwyżej połamie. A to jest różnica. Zasadnicza.

Kategorie: Gdańsk, powszechne | Komentarze (0) »

« Wcześniejsze wpisy