Mój blog foto

Kalendarium

Kwiecień 2021
P W Ś C P S N
« cze    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Kategorie

Archiwum

Nasza-Klasa.pl

Moje Linki

Moje archiwum.

31 sty 2010. Autor: zbistel

Dzisiaj parę zdjęć z naszego niezapomnianego wyjazdu pociągiem (bo to jest tutaj istotne, takiej podróży pociągiem dotychczas nie przeżyłem i chyba już nie przeżyję, ale w tym względzie chciałbym się mylić) do Wietnamu, do Hanoi, do Pekinu i Moskwy z 2007 roku. Zdjęcia te już nieraz pokazywałem i publikowałem, ale dzisiaj te same zdjęcia są nieco inne, nieco przerobione, nieco ulepszone, upiększone, chociaż wiadomo, że jest to pojęcie kontrowersyjne. Wiem, że jedna i ta sama rzecz jednym się podoba, inni zaś nie mogą na to samo patrzeć. Tak samo może być z moimi zdjęciami, ale to nic. Oglądanie ich nie jest przecież obowiązkowe, można zawsze wyjść z tej mojej strony www lub wyłączyć komputer. Naprawdę się nie obrażę. A komu się spodobają, będzie mógł obejrzeć ich więcej, bo mam zamiar opublikować ich jeszcze trochę. Bo naprawdę warto. A kto chciałby jeszcze raz dowiedzieć się, przypomnieć sobie opis naszej wyprawy, to polecam moje strony na zbistel.com. Wystarczy po prawej stronie otworzyć sobie zakładkę “moje strony” i wybrać zakładkę “moje podróże - pociągiem do Wietnamu 2007″. Zapraszam.

Podróż pociągiem, wagonem plackartnym (gdzie nie ma przedziałów, jeden wielki wagon z łóżkami) z Moskwy do Ałma Aty. Wspaniałe wspomnienia, piękna podróż, niezapomniane widoki. I cudne zdjęcia nawet z okien pociągu.

Ałma Ata, gorący klimat, a na horyzoncie piękne, ośnieżone góry. Bajka prawie jak Bajkał.

Chengdu. W tym chińskim mieście doznaliśmy niesamowitych wrażeń kulinarnych. Sprawdziło się to, co pisano o Chengdu w przewodnikach, że to raj dla smakoszy. To co tam jedliśmy pozostawiło w nas niezapomniane wrażenia smakowe, które do dzisiaj pamiętamy i wspominamy. Najczęściej w kuchni.

Chengdu. W tym mieście jest taki sam smok jak w Pekinie. Zresztą jest to przypadłość chyba wszystkich wielkich miast chińskich. Nie wiem, jak jest gdzie indziej w świecie (tam, gdzie nie byłem) ale w Chinach jest to poważny problem. Smok objawiał się tym, że ciągle w powietrzu obecna jest mgiełka, zabarwiona na różowo. Nie czułem żadnego zapachu, można się do tego przyzwyczaić, ma to nawet swój urok, ale na pewno dłuższe przebywanie w takim smoku nie jest zdrowe. Współczuję Chińczykom.

Andrzej w wagonie restauracyjnym przy piwie. Tradycja podróży do Chin. Gdyby Andrzej pojawił się tam przykładowo dzisiaj, daję głowę, że bez zamawiania postawiono by przy nim kufel z piwem. Nadal jest tam znany i co najważniejsze - pamiętany.

Ela odpoczywa po trudach zwiedzania Kunmingu. Nogi muszą odpocząć, bo jutro od rana to samo:zwiedzanie, próbowanie chińskich potraw i próba dogadania się z Chińczykami. Z tymi, co znają język angielski z grubsza można się porozumieć, ci, co angielskiego nie znają są z góry skazani na niepowodzenie dogadania się z nami. No, chyba, że znają kaszubski. Ale pomimo tego, że objechaliśmy całe Chiny z północy na południe i z powrotem, jeszcze nie spotkaliśmy takiego Chińczyka, który mówiłby w języku kaszubskim, w dowolnym narzeczu.

Zapomniałem torby na zakupy to kupiłem tam sobie takową.

Zakochana para, Andrzej i…Ela.





Kategorie: archiwum, pamięć, powszechne, rozrywka | Komentarze (0) »

Moje archiwum.

22 gru 2009. Autor: zbistel

Dzisiaj zdjęcie z jedynych wczasów kolejowych na jakich byłem w ciągu 36 lat pracy. A wczasy te dostałem niejako “z łaski”, wszyscy (no, może nie wszyscy, ale wielu) dziwiło się, że jadę na te wczasy znad morza nad morze. Gdybym nie pojechał wówczas do Kołobrzegu, nie pojechałbym na wczasy wcale. A tak chociaż odpoczęliśmy od domowych obowiązków. A i dzieciom strasznie się podobało. Dzisiaj tego ośrodka kolejowego w Kołobrzegu już nie ma. Ale w pamięci pozostała wspaniała atmosfera, wspaniali współwczasowicze, imprezy i… stare wagony służące za domki. Dzisiaj można je tylko wspominać. Podobnie jak wspominać tylko można Maćka, syna, pasję. Miał 7 lat, przy sobie zawsze zeszyt i zapisywał wszystkie numery lokomotyw przejeżdżających wówczas obok ośrodka. Szkoda, że ten zeszyt gdzieś zapodział.

Pamiątkowe zdjęcie przy głównej bramie wejściowej do ośrodka. Lipiec 1989 rok.

Kategorie: Rodzina, pamięć, powszechne, praca, rozrywka | Komentarze (0) »

Octoberfest 2009

7 paź 2009. Autor: zbistel

Corocznie w Monachium od 12 października 1810 roku odbywa się święto piwa. Impreza ta zawsze organizowana jest w centrum miasta, na ogromnym, liczącym 420 000 metrów kwadratowych placu. Corocznie przyjeżdża tu na tę imprezę około 6 milionów gości wypijając przy tym około 5 mln litrów piwa. Piwo podawane jest tutaj w litrowych kuflach, a cena takiego kufla piwa to w tym roku 8 euro (w zeszłym było to 8,25 euro). Każdy rodzaj piwa (a jest ich na Octoberfest podawanych 6 gatunków) spożywa się w innym, ogromnym namiocie, przy jedzeniu i przy dźwiękach orkiestry. Niemcy umieją się naprawdę wspaniale bawić. Wypija się tak ogromne ilości piwa a nie widać tu pijanych ludzi. Dba o to skutecznie specjalna służba porządkowa nie rzucająca się specjalnie w oczy. Widziałem jednak osobiście jej interwencję. Podchmielonemu trochę nadto gościowi pokazali tylko wyjście. Wstał bez słowa protestu i wyszedł. Przypuszczam, że gdyby protestował przyszłaby policja, a z tą miałby większe kłopoty. Tutaj władza ma respekt, a porządek to rzecz naturalna.

Z Andrzejem i Heńkiem na Octoberfest byłem z kolei po raz trzeci. Tradycyjnie po rannym przyjeździe do Monachium wsiadamy w następny pociąg i jedziemy zwiedzać okolicę. W tym roku, podobnie jek dwa lata temu (w zeszłym roku byliśmy w Garnisch Partenkirchen) pojechaliśmy do Oberstdorfu, znanej bawarskiej miejscowości, gdzie zimą na miejscowej skoczni odbywają się konkursy skoków. Wielokrotnie startował tu też Adam Małysz. Piękna, urocza, bawarska miejscowość z mnóstwem turystów. Spotkaliśmy w tym roku nawet Polaków.

Po południu wracamy do Monachium i idziemy na Octoberfest. Co tutaj dużo opisywać, to trzeba zobaczyć, to trzeba przeżyć, tu trzeba być aby posmakować tego niepowtarzalnego klimatu. Żadne zdjęcia tego nie oddadzą, ale zamieszczam ich tu parę, aby choć w przybliżeniu pokazać panującą tu podczas Octoberfest atmosferę.

Oberstdorf. W głębi nad dachami domów widoczna skocznia narciarska. Zauroczeni Andrzej i Heniek idą w jej stronę.

A to już ogromny plac, na którym trwa właśnie Octoberfest 2009.

Takie wspaniałe konie zaprzężone do specjalnych wozów przywożą setki litrów piwa dla spragnionych turystów.

Heniek miał w tym roku kamerę, a Andrzej jest bardzo fotogeniczny pomimo tego, że stoi pod słońce.

W jednym z namiotów podczas zabawy.

Pamiątkowe zdjęcie z miejscową pięknością.

A to pamiątkowe zdjęcie z pięknością z Indii. Chłopak jednak dobrze jej pilnował.

Czas się żegnać. Było wspaniale, ale wszystko kiedyś się kończy. Tak jest i tym razem.


Kategorie: powszechne, rozrywka | Komentarze (1) »

« Wcześniejsze wpisy Późniejsze wpisy »